W poszukiwaniu równowagi

Książniczki
19 marca 2021

Książki, które pomagają nam zrozumieć jogę

Czasami pytacie nas, co robimy w czasie wolnym, skoro w ramach pracy czytamy książki. W wolnym czasie czytamy książki... o jodze! A to dlatego, że od wielu lat nie tylko towarzyszy nam literatura, ale też ashtanga - dynamiczna odmiana jogi. Praktykujemy już od ponad dziesięciu lat i wiele razy rozkładałyśmy maty na wspólnych wakacjach, warsztatach, czy przed pójściem do biura. Joga to dla nas sposób na poznanie własnego ciała, ale też narzędzie do rozumienia siebie w świecie. Ciężko jest czasami nie szukać szybkich rozwiązań czy odpowiedzi. Ciężko odpuścić i posłuchać maksymy Pattabhi Jois'a: "praktykuj, a wszystko przyjdzie samo".

Dziś postanowiłyśmy podzielić się z Wami książkami, które przyszły do nas na tej jogowej drodze. Namaste!

  • Mircea Eliade, Techniki jogi, Aletheia, tłum. Beata Biały

Rumuński religioznawca prowadzi czytelnika przez tysiące lat historii jogi. Z pasją, ciekawością i naukową dociekliwością próbuje zrozumieć jej specyfikę i przybliżyć niezwykłość. Eliade ciekawie pisze o jodze jako narzędziu duchowych podbojów. Dzięki indyjskim misjonarzom joga dotarła do tybetańskich mnichów, do Mongolii, Chin i klasztorów zen w Japonii. Zawsze tam, gdzie pojawiała się duchowość indyjska, pojawiały się też techniki jogi.

Z punktu widzenia myśli wschodu świat jest tworem ludzkiej nieświadomości - wielką iluzją. Dzięki poznaniu własnego wnętrza, człowiek doznaje "przebudzenia", które przybliża go do wolności i szczęścia. W tym rozumieniu prawdziwe oświecenie to nic innego, jak poznanie samego siebie. Ale jak mają się do tego trudne pozycje jogiczne - skłony, skręty i wygięcia, które tak pilnie ćwiczymy rozkładając matę? Według starożytnej ścieżki jogi "ćwiczenia duchowe są możliwe dopiero wtedy, gdy uczeń osiągnie perfekcję we wszystkich ćwiczeniach fizjologicznych i całkowicie zapanuje nad swoim ciałem, podświadomością i umysłem."

Joga pozwala na zjednoczenie umysłu, zlikwidowanie rozproszenia i automatycznych zachowań, którym ulegamy na co dzień. Niezbędny do tego jest wysiłek i samodyscyplina, która umożliwia skupienie. Jeśli cały świat nas rozprasza, to joga jest odpowiedzią na to rozproszenie. Jest praktyką, bo nad słowem i myślą zawsze dominuje działanie.

Nasza joginka często powtarza, że joga to 99% praktyki i 1% teorii. Jeśli na waszej drodze nadejdzie czas na teorię, to Eliade dobrze się do niej nadaje. Oczywiście z ciekawością będą go czytać nie tylko praktykujący jogę, ale też czytelnicy interesujący się historią, religią i kulturoznawstwem.


  • Daniel Goleman, Richard J.Davidson, Trwała przemiana, Media Rodzina, tłum. Piotr Szymczak

Po kilku miesiącach albo po kilku latach praktyki asan (pozycji jogi) przychodzi czas na medytację. Brzmi dumnie, ale w naszym wypadku to raczej pogoń za chwilami ciszy w głowie i skupieniem. (Choć marzymy, że kiedyś przerodzi się to w mistyczne podróże.) Z umysłem jest dokładnie tak jak z ciałem - trzeba go wyćwiczyć i nauczyć skupienia. Nie da się tego zrobić bez praktyki własnej, ale w książkach można wyczytać, dlaczego warto podjąć tę pracę.

Dwóch naukowców z Harvardu zmierzyło się tematem medytacji i jej zbawiennych skutków dla naszej świadomości. W swojej książce "Trwała przemiana" udowadniają, jak medytacja wspiera takie cechy jak: uważność, współczucie, altruizm czy równowaga emocjonalna. Do badań - jak na naukowców przystało - podchodzą z otwartą głową i sceptycznym umysłem. Przytoczone przez nich badania i wnioski, do których dochodzą po przebadaniu wielu joginów są bardzo obiecujące!

Znacie ten moment olśnienia, gdy wpadacie na jakiś pomysł, widzicie rozwiązanie krzyżówki albo rozszyfrowujecie rebus? To uczucie radości i zrozumienia. Odpowiedzialne są za ich powstawanie fale gamma wytwarzane są przez nasz umysł w chwilach rozpoznania. Ten euforyczny stan trwa zazwyczaj nie dłużej niż jedną piątą sekundy, a jednocześnie przynosi nam całą masę dobrego samopoczucia. Jogini w czasie medytacji mają bardzo podwyższoną oscylację tych fal, a w ich umysłach stan ten potrafi trwać całe minuty! Możemy tylko zgadywać, jak się czują, ale opisują to jako "doświadczenie przestrzeni i ogromu, tak jakby wszystkie ich zmysły pozostawały szeroko otwarte na pełną, bogatą panoramę doświadczenia". Piękne!

W swoich laboratoriach naukowcy, badając pracę mózgów medytujących mnichów, udowodnili również jak inne od nas mają oni podejście do bólu i do cierpienia. Okazuje się, że medytacja niesie trwałą przemianę postrzegania siebie i świata. Ta książka to fascynująca lektura, zwłaszcza dla tych sceptycznych czytelników, którzy ufają liczbom i badaniom. Tym razem udowadniają one zbawienny wpływ medytacji na nasze życie.

  • Jack Kornfield, Oświecenie serca. Podróż buddyjska nowoczesnego człowieka, tłum. Maciej Lorenc, Samsara

Tak jak bajki zwykle kończą się na tym, że żyli długo i szczęśliwie, tak historie oświecenia najcześciej urywają się w momencie ekstazy. Wyidealizowane historie rozwoju duchowego pokazują nam jednak tylko część prawdy. "Przebudzone serce nie zna czegoś takiego jak emerytura po osiągnięciu oświecenia" - pisze Jack Kornfield.

Autor, który kształcił się jako buddyjski mnich w Tajlandii, Birmie i Indiach, poprosił mistrzów duchowych o opowiedzenie dalszych rozdziałów i zapewnia, że tak jak po miesiącu miodowym trzeba stawić czoła małżeńskiej codzienności, tak samo z życiem duchowym. Po doświadczeniu bezgranicznej radości i wolności umysłu każdy mistrz zen wraca do domu. Czasem spotyka swoją żonę i dzieci, a czasem idzie na zakupy. Co się wtedy dzieje?

Po ekstazie przychodzi czas na pranie!

Kornfield przekonuje, że gdyby mnichowi buddyjskiemu dać żonę, trójkę dzieci, samochód i podatki do rozliczenia, bardzo by się z początku męczył. Nie ma więc lepszych i gorszych miejsc w podróży buddyjskiej, nawet jeśli żyjemy w samym środku skomplikowanego społeczeństwa. Każdy podąża własną ścieżką, bo wolność możemy znaleźć tylko i wyłącznie w chwili obecnej, akceptując całą jej złożoność i niedoskonałość.

Dzisiejszy świat zdaje się być "pogrążony w myślach". Kornfield, pokazując różne metody i praktyki, pomaga zauważyć nasze uwikłanie w myśli, wyobrażenia i przekonania dotyczące nas, innych i całego świata. Przekonania i iluzje, które sprawiają, że tak naprawdę nie jesteśmy tam, gdzie jesteśmy. Kiedy uda nam się wyjść ze strumienia myśli będziemy mogli zobaczyć, kim tak naprawdę jesteśmy. A to dopiero początek drogi do oświecenia.


  • Matthew Sweeney, Asztangajoga bez tajemnic, Zielone, tłum. Łukasz Przywóski

Wiedza i zrozumienie pewnych aspektów praktyki jogi przychodzą często znienacka. Zdarzało się nam i już potrafimy się z tego śmiać, że dopiero po dziesięciu latach ćwiczenia pewnych pozycji nagle i nieoczekiwanie zaczynamy je rozumieć. Dociera do nas to, co nauczycielka powtarzała kilkaset razy, ale dopiero gdy czujemy to poprzez ciało "rozgryzamy" asanę. Podobnie jest z książkami: czytamy je po kilka razy, wertujemy, przeglądamy i nagle przychodzi moment, kiedy odkrywamy w nich coś, co długo - nie wiedzieć dlaczego - pozostawało przed nami ukryte. Każdy ma swoją drogę czytelniczego poznania, więc nie chcemy psuć wam zabawy. Jeśli praktykujecie ashtangę, albo dopiero poszukujecie swojej jogowej drogi, to polecamy książkę "Asztangajoga bez tajemnic", która w przystępny sposób prowadzi przez podstawy praktyki. Czasem na wesoło.

Pamiętaj o zachowaniu poczucia humoru. Nie traktuj praktyki ani samego siebie zbyt poważnie. Bierz, ile chcesz, z każdej książki i od każdego nauczyciela, którego spotkasz na swojej drodze, ale staraj się zachować beztroskie nastawienie. Praktyka może być narzędziem, które prowadzi cię poprzez proces, jednak to właśnie sam proces ma znaczenie.

Żadna książka nie zastąpi nauczyciela, przewodnika, mentora. Zwłaszcza jeśli przyswajacie wiedzę przez ciało. Naszą ukochaną nauczycielką jest Ewa Makowska. Dziękujemy jej, że nas prowadzi przez tę wymagającą i piękną praktykę.


Tu możecie poczytać o niej więcej --> http://ashtangavinyasayoga.pl/kontakt/