Wajrak, Wicha i Kasdepke

Książniczki
25 sierpnia 2019

czyli książki, natura i kultura

W te wakacje do Szczebrzeszyna zabrałyśmy trzy wyjątkowe książki dla dzieci.

Wiadomo, że ciekawe książki rozpalają w dzieciach miłość do czytania, która przeradza się w pasję na całe życie. Zawsze też zwracamy uwagę na to, żeby przy lekturze tak samo dobrze, jak dzieci bawili się dorośli. Tym razem na Festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie rozmawiałyśmy o książkach, które oprócz miłości do czytania rozbudzają coś jeszcze.

1. Miłość do designu i piękna przedmiotów

Marcin Wicha, Wielka księga Klary, Mamania

Marcin Wicha sam siebie określa jako grafika na wagarach. A co robi grafik, kiedy nie projektuje? Pisze. W powracającej po kilku latach "Wielkiej księdze Klary" odnajdziemy ten sam tekst i nowe ilustracje. Klara to rezolutna dziewczynka, która obserwuje świat dorosłych. Ten świat jest na tyle skomplikowany, że nawet rodzice mają problemy, żeby się w nim połapać. Bardzo polecamy do wspólnego czytania, książka może być dobrym pretekstem do rozmowy o tych dwóch światach i tłumaczenia, o co tak naprawdę, nam dorosłym czasami chodzi.

2. Miłość do natury

Adam Wajrak, Wielka księga tropicieli, Agora

Jak dbać o świat wokół nas? Coraz więcej na księgarnianych półkach znaleźć można poradników, które wyjaśniają, jak dbać o ekologię i naszą planetę. To konieczne i potrzebne, żeby ocalić świat jaki znamy i zagrożone gatunki. Adam Wajrak nie mówi o katastrofie. Szuka chomików i susłów. Tropi chrząszcze w spróchniałej wierzbie. Cieszy się, jak dziecko patrząc na świat i zaraża tą pasją. Wiecie, jak zawyć na wilka? Albo czym najlepiej zwabić chomika? Jeśli nie wiecie, to koniecznie przeczytajcie "Wielką księgę tropicieli". Wajrak jest przekonany o potędze natury i o tym, że najlepiej zrobimy, jak po prostu nie będziemy naturze przeszkadzać. Idąc za jego przykładem - zachęcajmy dzieci do obserwowania tego, co mamy wokół nas.

3. Miłość do opery (i do pieniędzy)


Grzegorz Kasdepke, Moni i Uszko, Teatr Wielki

Grzegorz Kasdepke ostatni rok spędził obserwując pszczoły na dachu Teatru Wielkiego w Warszawie. Roztacza się stamtąd piękny widok, między innymi na Park Saski, do którego pszczoły bardzo chętnie latają. Napisał też dla Teatru książkę, która tłumaczy dzieciom świat opery, a jej tytuł to "Moni i Uszko". Warto zabierać dziecko do opery z kilku względów. Muzyka klasyczna ma dobry wpływ na inteligencję młodych ludzi. Jednak ważniejsze jest według nas coś innego. Wspólne spędzanie z dzieckiem czasu i stymulowanie dziecięcej osobowości kontaktem ze sztuką.

Fragment książki:

Co jest strasznego w mojej siostrze? Na przykład to, że nie pozwala mówić do siebie po imieniu. — Moni, a nie Monika — poprawia z naciskiem każdego, nawet nauczycieli. — Moni, z francuska! Wszyscy więc mówią do niej Moni. Co jest o tyle denerwujące, że i na mnie zaczęto mówić inaczej niż dotąd. Nasz nauczyciel muzyki, Bemol, wymyślił, że skoro Moni jest Moni, to ja będę Uszko. Rozumiecie, Moni i Uszko — Moniuszko. Jak ten słynny kompozytor od „Strasznego dworu”. Miałem nadzieję, że pomysł Bemola pójdzie w zapomnienie, ale niestety, przyjęło się — nawet rodzice mówią do mnie Uszko. (…) Na początku próbowałem nie reagować, gdy wrzeszczano za mną „Uszko”; udawałem, że nie słyszę — czasami jednak wymagało to nadludzkiego wysiłku. I nazbyt dużych ofiar. Kiedyś tata spytał: „Uszko, chcesz jeszcze jeden kawałek pizzy?”, a Moni, widząc moją kamienną twarz, zawołała: „Zjem za niego!”. Od tamtej pory wiem, że lepiej być najedzonym Uszkiem, niż głodnym Kajetanem.”

Do księgarni wróciła też inna książka Grzegorza Kasdepke, w której uczy dzieci (i dorosłych), jak poruszać się w świecie finansów.