Richard Flanagan o pożarach w Australii

Książniczki
15 stycznia 2020

Australijski pisarz ostrzega, że jego kraj popełnia „klimatyczne samobójstwo”.

Jedna z księgarni w dotkniętej ogniem miejscowości Cobargo w Australii powiesiła na drzwiach obwieszczenie o treści: „Powieści post-apokaliptyczne przeniesione do działu spraw bieżących”.

Z Australii wreszcie napływają dobre wieści. Część płonącego buszu udało się już ugasić, a w prognozie widać nadciągające deszcze. Ale miną miesiące zanim znikną wszystkie pożary. Póki co trwa liczenie strat – tych materialnych i tych niematerialnych. Zginęło 24 ludzi, głównie strażaków, i prawie pół miliarda zwierząt.

Matthew Abbot dla New York Times'a

Richard Flanagan, autor „Śmierci przewodnika rzecznego”, „Ścieżek północy” i naszego ulubionego "Pragnienia", stwierdził na łamach „New York Times'a”, że to sama Australia zgotowała sobie ten los. Dlaczego? Według Flanagana jej polityka wobec zmian klimatycznych przypomina „samobójstwo”. Autor przypomina też, że to właśnie ten kraj jest największym na świecie eksporterem węgla. W 2018 r. sprzedał go zagranicę ponad 310 milionów ton.

Tymczasem, jak zauważa Flanagan, obie największe australijskie partie – rządząca Partia Liberalna, jak i opozycyjna Partia Pracy – są wspierane przez lobby górnicze. Ponieważ oba te ugrupowania na zmianę są u władzy, węglowe lobby swoich wpływów nie straciło od 1996 roku.

Premier Scott Morrison zawdzięcza marginalne zwycięstwo swojej partii wsparciu ze strony węglowego oligarchy Clive’a Palmera, który na kampanię medialną własnej partii-wydmuszki wydał więcej, niż budżety marketingowe obu największych ugrupowań razem wziętych. Po objęciu władzy przez premiera Morrisona, Palmer ogłosił plany zbudowania największej kopalni węgla w kraju.

Flanagan zwraca jednak uwagę, że społeczne poparcie dla premiera spada. Co robił premier, gdy trwało apogeum pożarów? Spędzał czas z rodziną na wakacjach, na Hawajach. Gdy wrócił, by odwiedzać spalone miejscowości, w jednej z nich mieszkańcy po prostu go wyrzucili. Nerwy puściły im, gdy ubrany na biało polityk, próbował zrobić sobie zdjęcie jak ściska dłoń jednej z kobiet, która straciła w pożarze dom.

Fot. Philippe Francois

Flanagan pisze, że płonący busz wywołuje niesamowite skojarzenia.

To poł-Bruegel, pół-Bosch, w pierścieniu ognia. Twarze ocalałych ukryte za maskami i goglami do nurkowania. Dzień staje się nocą, gdy dym dusi całe światło na tych przerażających kilka minut zanim czerwona poświata zacznie zwiastować nieuchronność piekła.

„Michaił Gorbaczow, ostatni sowiecki przywódca, zauważył kiedyś, że upadek ZSRR zaczął się od katastrofy w Czarnobylu w 1986 roku. W chwili tamtej katastrofy system sowiecki był już nie do obrony, stwierdził 20 lat później. Czy to możliwe, że ta ogromna i wciąż się dziejąca tragedia pożarów w Australii może się okazać Czarnobylem kryzysu klimatycznego?” – pyta na zakończenie Flanagan.

Cały jego artykuł dla „The New York Times” pt. „Australia popełnia klimatyczne samobójstwo” możecie przeczytać tu - https://www.nytimes.com/2020/01/03/opinion/australia-fires-climate-change.html