Pod podszewką Sylvii Plath

Książniczki
5 lutego 2019

Literatura, szaleństwo i moda

Lato 1953 roku było wyjątkowo upalne. W słoneczny, wiosenny dzień 20-letnia Sylvia Plath wysiadła z pociągu na stacji w Nowym Jorku. Przed wyjazdem wydała wszystkie oszczędności na sukienki i dodatki – tak jak bohaterka „Szklanego klosza”. Zaczęła staż w redakcji miesięcznika dla dziewcząt i odtąd jej życie miało zupełnie się zmienić.


„Szklany klosz” to opowieść o dziennikarce i poetce, która wpada w głęboką depresję i próbuje się zabić, napisana przez pisarkę i poetkę, która naprawdę popełniła samobójstwo. Tej książki nie da się czytać w oderwaniu od poruszającej biografii jej autorki. Sylvia Plath prowadzi nas przez najmroczniejsze meandry niemocy, w które wpędza depresja i zestawia je z głodem życia. Opowieść, mimo upływu ponad pół wieku, bardzo niewiele straciła na aktualności. To właśnie ta książka zmieniała nasza podejście do szaleństwa i literatury, a nawet mody.


I na modzie na chwilę się zatrzymamy. Esther, bohaterka „Szklanego klosza” kupuje sobie za stypendium całą szafę nowych sukienek, żeby stać się w Nowym Jorku tym, kim chce. Wyjeżdżając, wchodzi na dach swojego hotelu i zrzuca z niego całą swoją garderobę – sztuka po sztuce.

„Jak popioły drogiej zmarłej osoby, nędzne strzępy mojej niedawnej świetności ulatywały w dal i padały na chybił trafił, nie wiadomo gdzie, w głąb dalekiego niewidzialnego miasta.”

Esther nie zatrzymała ani jednej sukienki, która wiązałaby ją z dawnym życiem.

„Spojrzałam na bluzkę i spódnicę, które miałam na sobie. Spódniczka była z zielonej elany, przymarszczona, w malutkie czarne, białe i jaskrawoniebieskie ciapki. Sterczała dookoła mnie jak abażur. Bluzka ze szwajcarskiego haftu miała falbany zamiast rękawów, wiotkie jak skrzydełka nowo narodzonego aniołka. Kiedy puszczałam z wiatrem moją nowojorską garderobę, zapomniałam o tym, że trzeba będzie coś na siebie włożyć, więc później wymieniłam szlafrok w chabry na spódnicę i bluzkę Betsy.”

To jeden z naszych ulubionych fragmentów. Ubrania określają to, kim jesteśmy. Sylvia Plath w swoich dziennikach dużo pisze o strojach, modzie i zakupach. Wspomina nawet, że kiedyś kupiła płaszcz tylko dlatego, że miał różową podszewkę, a nie miała jeszcze nic różowego w swojej garderobie. Lubiła ten płaszcz. Jej biografka Elizabeth Winder pisze, że Plath czuła się w nim szykowna, bo miał przebojowy krój, a jednocześnie dawał jej poczucie nonszalancji. Plath uwielbiała też buty, w Dziennikach są nawet ich rysunki. Jej fantazją było "posiadanie szafy pełnej butów, jeden czy dwa rodzaje - we wszystkich kolorach tęczy." Autorka "Szklanego klosza" uwielbiała czerwień, nosiła czerwoną opaskę i malowała usta na czerwono, a przed wyjazdem do Nowego Jorku kupiła czerwoną torebkę i buty. Pięknie pisała o ubraniach z ironią i humorem "biała suknia z marszczoną spódnicą, która stała sztywno niczym ubita śmietana".


Kiedyś pisarze zmieniali modę: Joyce, Proust, Capote, Hemingway nosili się bardzo modnie, zwłaszcza Proust, który był lwem salonowym. Sand, Sontag, Plath - wszyscy autorze pławili się w towarzyskich prezentacjach, ubrani z dbałością o szczegół.

Kiedy pisałyśmy książkę „Pod podszewką” Plath pojawiała się faktycznie bardzo często w naszych rozmowach. Autorka traktowała strój jak fikcję – tworzyła siebie. Grzeczne bliźniaki i rozkloszowane sukienki miały sprawić, żeby codzienność wydawała się normalniejsza i bardziej oswojona.


Poniżej fragment rozdziału Agnieszki Wolny-Hamkało i jej słowa:

„Jest taka scena w powieści Szklany klosz, która pasuje do naszej rozmowy. Bohaterka Sylvii Plath jest zamknięta w szpitalu psychiatrycznym, ma tam różne koleżanki. Pewnego razu w świetlicy, podczas przerwy, koleżanki przeglądają kolorowe pismo i widzą ją na zdjęciu. Jest tam fotografia z czasów, kiedy bohaterka miała się dobrze i robiła tak zwaną karierę literacką. Zdjęcie przedstawia młodą kobietę podczas przyjęcia: „Fotografia w żurnalu pokazywała dziewczynę w wydekoltowanej sukni wieczorowej, zrobionej z jakiegoś puszystego, białego materiału”. Stoi w pięknej sukience, trzyma w ręku kieliszek szampana. Wokół niej kręcą się mężczyźni. Więc koleżanki podchodzą do niej z tym czasopismem i pytają: to ty, to ty? A ona odpowiada: to nie ja.”

--> Sylvia Plath, Szklany klosz, Marginesy