Lubię przeskakiwać samego siebie!

Książniczki
19 marca 2018

Wywiad z młodym podróżnikiem i pisarzem Szymonem Radzimierskim

Szymon ma 11 lat i zwiedził już pół świata. O podróżach, planach i marzeniach opowiedział swojemu rówieśnikowi - Antkowi, bo wzięłyśmy sobie do serca radę z okładki książki Szymona: „Wstęp tylko do lat 18".


Chyba lubisz adrenalinę? Jak coś się dzieje i nie jest nudno?

Bardzo! Nie lubię nudy i nigdy nie lubiłem. Jak byłem mały to jedyne miejsce, w którym nie płakałem, to było lotnisko. Tam zawsze byłem szczęśliwy, bo tam był nieustanny ruch, wciąż cos się działo. Lubię adrenalinę i lubię podróże.

Dlaczego robisz straszne rzeczy, których się boisz?

Bardzo lubię rzeczy hardkorowe i lubię przełamywać bariery. Kiedyś byliśmy w Omanie i tam była wysoka skała - można z niej było skoczyć do wody. Rozbiegłem się, ale bałem się skoczyć. Potem przekonałem sam siebie, że muszę, że to będzie fajne. Wahałem się i zrobiłem to. Byłem przestraszony, ale udało się. I tak jak na początku się bałem, tak potem rodzice musieli mnie przekonywać, żebym skończył, bo musieliśmy iść.

Lubię przeskakiwać samego siebie!

Zawsze opisujesz prawdę, czy czasami koloryzujesz?

Książki są całkowicie prawdą. Jedyna rzecz, na którą trzeba patrzeć z przymrużeniem oka, to są komiksy. Jeśli sceny z komiksów są opisane również w tekście, to znaczy, że są prawdziwe. Ale niektóre komiksy to po prostu żarty np. wyścig hipopotamów.

Co Ci daje radość?

To jest bardzo trudne pytanie, bo tak naprawdę bardzo wiele rzeczy. Najprostszą odpowiedzią byłyby podróże, ale ja nie idę prostymi drogami.

Wiem! Radość mi daje obdarowywanie innych! Na przykład, kiedy jesteśmy w podróży i daję ludziom prezenty. Na przykład tak, jak dałem chłopcom w Etiopii. Daję też leki, zeszyty, długopisy, bransoletki, pocztówki. Zawsze zabieramy ze sobą torbę prezentów. Wracamy z tą samą torbą pełną pamiątek. W ten sposób bagaż się mniej więcej równoważy. Bardzo lubię obdarowywać ludzi. Po prostu sprawia mi to przyjemność.

Czy Twoja rodzina ma osobny pokój na pamiątki z podróży?

Nie. Nasz cały dom i wszystkie ściany są pełne pamiątek. Jak wracamy z podróży, to często je zamieniamy na nowe, najładniejsze. Zadziwia mnie też to, że zawsze pamiętamy skąd coś mamy i do czego służy.

A jaka jest Twoja najdziwniejsza pamiątka z podróży?

Drzwi od stodoły! Oczywiście niepełnowymiarowe.

W Etiopii było kilka wzruszających momentów związanych z obdarowywaniem?

Rzeczywiście bardzo wiele. Dużo było sytuacji, w których widzieliśmy jak realnie żyją tam ludzie, a to było po prostu smutne. Ludzie, którzy śpią, żyją w chatkach zrobionych z patyków. Nie z drewna, ale patyków i słomy. Dzieci, które nie chodzą do szkoły, tylko pracują przez cały dzień. Wypasają kozy i nie mają nawet jak się napić. Tańczą przed samochodami i proszą o pustą butelkę, bo nie mają jak sobie nalać wody w trakcie dnia ciężkiej pracy.

Jeśli chodzi o Etiopię to mam bardzo ambiwalentne odczucia. Dlatego, że było tam dużo sytuacji właśnie takich smutnych czy wzruszających, w których nie wiedziałem co zrobić. Były też inne sytuacje, w trakcie których byłem wkurzony, na przykład gdy na rynku obskoczyła nas grupa dzieciaków, która zaczęła nas szczypać, szarpać za włosy. Kiedy jeździmy po Indonezji ludzie podchodzą do nas, dotykają nas po włosach, po skórze. To jest normalne, wynika z ciekawości. Jestem biały, mam niebieskie oczy, blond włosy i wiem, że to dla tubylców jest gigantyczny fun, bo oni są brunetami. To jest fajne, kiedy jest przyjazne, a w Etiopii zdarzały się sytuacje nieprzyjemne, bolesne szczypanie i szarpanie. To nie było fajne.

Dlaczego tak na Was reagowali?

Myślę, że mają taki sposób bycia. Doskakiwali do nas, szarpali. Pan który chciał nam pomóc odganiał te dzieci kijem. Machał im przed twarzą i niektóre nie odskoczyły i dostały… Tam po prostu jest bardzo rozwinięta agresja.

Ile zwiedziłeś krajów?

W tym momencie to już jest prawie 40. Ale nie ilość jest najważniejsze, tylko co się w trakcie takich podróży przeżywa i czego można się tam nauczyć.

Czego można się nauczyć?

Naprawdę wielu rzeczy. Po pierwsze podróże uczą tolerancji w stosunku do innych kultur. Po drugie - ciekawości. Ciekawości świata, która polega na tym, że nie siedzisz i nic nie robisz, tylko chodzisz, pytasz, interesujesz się. Poza tym w trakcie podróży można poznać niesamowitych ludzi i zobaczyć jak wyglądają inne kultury. Podróże pomagają w nauce geografii i przyrody, bo poznajesz rośliny i zwierzęta. Podróże mają bardzo dużo korzyści!

Skąd u Ciebie tak pasja?

Rodzice mi ją zaszczepili. Moja mama w wieku 19 lat pojechała autostopem do Jugosławii, co wtedy było dużym wyczynem.

Czyli masz gen podróży.

Dokładnie! Rodzice od początku podróżowali też ze mną i dzięki temu się tego nauczyłem.

To rodzice decydują dokąd jedziecie?

W sumie nie decyduję ani ja, ani moi rodzice.

Kręcicie globusem?

O, nie! Wręcz odwrotnie. Po prostu szukamy w internecie tanich biletów. To nie jest tak, że sobie ustalamy, że w tym roku pojedziemy na Sumatrę. My wybieramy sobie nawet dwadzieścia różnych destynacji, a następnie wyszukujemy w internecie tanie bilety. Jeśli znajdą się do tego miejsca, do którego chcieliśmy pojechać, to super. Jak do innego - też super!

Z innym podejściem nie polecielibyśmy na Kubę za 100 euro (w dwie strony!) co było naszym rekordem. Takie okazje się zdarzają i trzeba z nich korzystać!

Jak godzisz szkołę i podróże?

Momentami jest trudno. Wyjeżdżamy w trakcie wakacji i ferii, więc staram się nie omijać szkoły, ale zdarza się, że tydzień albo dwa tygodnie z tej szkoły po prostu urwę. Wtedy wracam do szkoły, włączam taki motorek, nadrabiam wszystko i idę dalej. Czekam do kolejnej podróży, podróżuję, wracam, włączam motorek i idę dalej. I tak w kółko. Swoją rutynę przerywam podróżami.

Lubisz czytać książki?

Uwielbiam! Dwa lata temu przeczytałem całego „Harry'ego Pottera” po angielsku. Lubię książki fantastyczne, przygodowe, na przykład „Kroniki Archeo” Percy Jackson. Jak byłem młodszy czytałem książki Grzegorza Kasdepke. Lubię go, bo uczy i jeszcze rozśmiesza, dzięki temu o wiele łatwiej jest coś zapamiętać. Bardzo lubię jego książki.

Czytanie to moja pasja. Na jeden wyjazd zabieram kilka książek.

A książki piszesz w trakcie podróży, czy dopiero po powrocie do domu?

Nie piszę wszystkiego w podróży, ale robię sobie notatki. Niekoniecznie musi być potem z nich książka, ale na przykład jakiś post na bloga.

Jak wracam do Polski czytam wszystko co mam zapisane i oglądam zdjęcia. I dzięki temu wszystko dokładnie pamiętam, nawet jeśli ta podróż była już dawno.

Pisanie jest dla Ciebie wyzwaniem?

Piszę po szkole. Jest to dość dużo pracy, ale fajnie jest potem powąchać swoją książkę. Naprawdę warto!

Dla tej chwili, kiedy masz książkę w ręku, czy dla tej sławy?

To nie jest tak. Chodzi mi o tę satysfakcję. O sam fakt, że kiedy to zrobię, jestem z siebie dumny. Tyle czasu i trudu mi to zajęło. Pisanie, korekta, łamanie, makieta i wreszcie jest! To duża satysfakcja, która motywuje do dalszego działania.

To nie jest Twoja ostatnia książka?

Na pewno nie! Chodzi też o to, że mogę się dzielić z ludźmi moimi przeżyciami, co jest dla mnie fajne. Mogę przekonać ludzi, że podróże są ekstra i że warto podróżować z dziećmi. Może się wydawać, że nic nie pamiętają, ale zostają uczucia, które zmieniają pogląd na świat. Fajnie też będzie za kilka lat spojrzeć do takiej książki i zobaczyć jakie kiedyś miałem przemyślenia, a jakie mam teraz.

Piszesz zupełnie sam?

Tak, piszę zupełnie sam. Naprawdę!

Proces wydawniczy jest naprawdę długi. Najpierw trzeba sobie obejrzeć te wszystkie zdjęcia, potem to wszystko napisać, potem jest kilka korekt, wymyślanie komiksów. A potem można zobaczyć swoją książkę na półkach, a to jest super uczucie!

A co daje większą przyjemność - własna książka na półce czy podróż w daleki zakątek świata?

Kolejna podróż. Gdyby miał wybrać, czy pisać książki o podróżach, czy podróżować - wybrałbym podróże! Oczywiście kocham pisać, ale podróż wybija rutynę i jest czymś, bez czego nie potrafiłbym żyć.

Chcesz połączyć te dwie pasje w swoim dorosłym, zawodowym życiu?

Nie wiem. Mam wiele pomysłów. Bardzo lubię grać w filmach, może kiedyś chciałbym zostać reżyserem. Lubię gadać - może dziennikarzem? Lubię pisać, więc może pisarzem. W sumie nie wiem, ale mam jeszcze dużo czasu do namysłu.

Czy już planujesz następną wyprawę?

Jeszcze nie. Szukamy tanich biletów na majówkę do jakiegoś miejsca, gdzie moglibyśmy nurkować. Uwielbiam nurkowanie! Chciałbym nurkować z prądami. Chcielibyśmy kiedyś wrócić na Galapagos i popłynąć na Gordon’s Rock. Tam są silne prądy, więc trzeba się do takiej wyprawy przygotować.

A planujesz kolejną książkę?

Mam wiele miejsc, o których mógłbym napisać: Gwatemala, Filipiny, Peru czy Galapagos. Ale nie wiem, wszystkie te tematy są super, wszystkie te podróże były ekscytujące i trudno jest wybrać tę najfajniejszą. I na razie, powiem szczerze, nie wiem.

Twoja książka jest tylko dla niepełnoletnich czytelników?

To mała prowokacja. Wiem, że moją książkę dzieciom podbierają rodzice (śmiech).

Szymon Radzimierski, Dziennik łowcy przygód. Etiopia. U stóp góry ognia, Znak

--> kup książkę