​Klub Ochrony Orangutanów Majki

Książniczki
20 stycznia 2020

Na ratunek ludziom lasu!

Maja ma dziewięć lat, dwa koty i wielkie serduszko, które bardzo cierpi, gdy ktoś krzywdzi zwierzęta. Zwłaszcza orangutany. Odkąd dowiedziała się, że codziennie, przez wycinkę lasów deszczowych, ginie aż dwadzieścia pięć tych pięknych małp, Maja nie przestaje o nie walczyć.

Młode orangutany borneańskie, źródło: Wikipedia, fot. Thomas Fuhrmann/www.snowmanstudios.de (CC BY-SA 4.0)

Książka, którą najlepiej przeczytać razem z dzieckiem, jest godną podziwu próbą uratowania świata naszych rudych kuzynów, podjętą przez waleczną dziewczynkę.

Czy jedna mała dziewczynka lub jeden mały chłopiec mogą zmienić świat na lepsze? Mogą, jestem tego pewna!

To pozytywne motto przyświeca całej książce. Maja, z pomocą mamy, zakłada Klub Ochrony Orangutanów i rusza na Borneo. Chce lepiej poznać te naczelne małpy i przede wszystkim zobaczyć je w ich leśnym domu.

Orangutany sumatrzańskie, źródło: Piqsels (CC0 1.0 Universal - Public Domain)

W pierwszym rozdziale poznajemy Maję i adoptowanego przez KOOM (Klub Ochrony Orangutanów Majki) dzielnego Gununga. W drugim - towarzyszymy bohaterce w jej podróży na Borneo. Maja spełnia swoje marzenie i udaje jej się zobaczyć orangutany żyjące w Centrum Rehabilitacji Orangutanów Semenggoh. Centrum pomaga tym osobnikom, które straciły swój dom.

Z opowieści Mai dowiemy się wielu ciekawostek o sprytnych małpiszonach, a także tego, co śmierdzi bardziej niż owoce durianu!

Orangutany z Borneo znają się na medycynie, czyli są małpimi lekarzami! Tak, tak, to nie żart. Oczywiście nie dosłownie. Używają pewnej rośliny, która ma właściwości przeciwzapalne i przeciwbólowe. Tą rośliną jest dracena. Orangutany przeżuwają jej liście, a gdy zrobią już z nich papkę, wcierają taką „maść” w skórę. Tej samej rośliny jako środka przeciwbólowego używają ludzie mieszkający na Borneo. Naukowcy podejrzewają, że kiedyś jakiś orangutan, aby pozbyć się pasożytów, potarł swoją sierść tą rośliną. Zauważył, że przyniosło mu to ulgę w bólu, i przekazał tę wiedzę innym małpom, a one z kolei swoim dzieciom.

Trzeci rozdział nosi tytuł „Kto jest winien” i może wywołać łzy (nie tylko u dzieci). Lasy deszczowe niszczy człowiek. To my jesteśmy największym wrogiem natury. Niszczymy ją z pobudek ekonomicznych – na miejscu lasu deszczowego sadzi się palmy, z których pozyskuje się olej palmowy.

Las takich samych drzew nie zapewnia pokarmu ani schronienia nawet niewielkiej liczbie gatunków zwierząt, żyjących dotychczas w kolorowej dżungli. Głodne orangutany są tępione również przez plantatorów, którzy traktują je jak szkodniki i zabijają. Ogromnym zagrożeniem są także kłusownicy... Wszystko doprowadziło do tego, że w ciągu ostatnich siedemdziesięciu pięciu lat liczba orangutanów zmniejszyła się na świecie o połowę.

Plantacja palm oleistych na skraju lasu deszczowego na Borneo, źródło: Flickr/CIFOR, fot. Nanang Sujana (CC BY-NC-ND 2.0)

Co można zrobić?

Mała Maja postanawia, że nie będzie kupowała, jadła, ani używała produktów zawierających olej wytwarzany z palm. To trudne, bo olej ten jest w chipsach, batonikach, czekoladzie, paluszkach czy ciasteczkach. Trzeba naprawdę dokładnie czytać etykiety, żeby uniknąć oleju palmowego! Informacje o produktach i ich składzie można również znaleźć w internecie. Istnieje na szczęście jedzenie, które możemy jeść ze smakiem, nikogo przy tym nie krzywdząc.

Dla mnie niespodzianką było co innego. Od dawna staram się unikać produktów z olejem palmowym. Po lekturze książki o orangutanach przepatrzyliśmy jeszcze raz dokładnie kuchenne szafki i inspekcja wypadła raczej pozytywnie. Znaleźliśmy tylko jedną paczkę ekologicznych herbatników, które miały w swoim składzie olej palmowy. Niespodzianką okazała się łazienka…

Czy przyszłoby wam przez myśl, że w płynie do kąpieli, mydle czy szamponie może być olej palmowy? […] Znajdziecie go w balsamach, odżywkach do włosów i kremach. Poproście mamę, żeby sprawdziła skład swojej szminki do ust. Prawie na pewno jednym z głównych składników będzie właśnie olej palmowy.

Maja ma wiele ciekawych porad dla małych (i dużych) czytelników, jak mogą wspierać planetę i chronić przyrodę każdego dnia.

U nas „Klub ochrony Orangutanów Majki” sprawdził się jako książka do poduszki dla pięciolatka, ale i trzynastolatek słuchał z zainteresowaniem wieczornego czytania. Książka w formie mini-reportażu podnosi wrażliwość dzieci na otaczający świat, narracja jest zaś spokojna i przyjemna. Można porozmawiać o tym, co się przeczytało i wcielić kilka porad Mai w życie. Razem łatwiej ratuje się świat!

"Klub Ochrony Orangutanów Majki. Razem uratujemy świat" Znak Emotikon

Autorki: Maja Mulak, Magdalena Tobik, Agnieszka Narębska