Ada, świat przepada

Książniczki
10 stycznia 2020

Książki, które zmienią Wasze podejście do zwierząt

Na początku tego roku zadałyśmy sobie pytanie, czy czytanie książek ma jeszcze sens... (oprócz wierszy, co do wierszy nie miałyśmy wątpliwości). Rzeczywistość zaczyna napawać coraz większym lękiem, przez okno widać szary smog, a przyszłość wcale nie wydaje się obiecywać rozwiązania problemów. Co może w tej sytuacji zmienić czytanie książek?

Może powinnyśmy iść protestować w strajku klimatycznym? Jechać do Australii gasić pożary? Zaszyć się w lesie i chronić drzewa? Nigdy już nie kupić nowej sukienki? Tak naprawdę nie znalazłyśmy prostych odpowiedzi na to, co możemy zrobić każdego dnia, żeby naszej planecie było lepiej. Proste odpowiedzi rzadko istnieją. Staramy się codziennie myśleć o planecie podejmując małe wybory. Jest też wiele książek, które czytamy właśnie po to, żeby zwiększyć swoją ekologiczną świadomość. Dlatego postanowiłyśmy pokazywać Wam książki, które przyczyniły się do zmiany naszego podejścia do świata na bardziej czułe i ekologiczne.

Książniczki w Wieprzu, Szczebrzeszyn 2018, fot. Mikołaj Starzyński

W pierwszym poście kilka słów o zwierzętach na Ziemi. Wszystkimi wstrząsnęła wiadomość o tym, że w australijskich pożarach zginęło prawie miliard zwierząt - słodkich koali, kangurów i wombatów - jednak codziennie na świecie ginie prawie pół miliarda zwierząt hodowlanych i nikt nie pochyla się nad ich losem. Jesteśmy głęboko przekonane, że my, ludzie, powinniśmy wziąć pod uwagę dobrostan wszystkich czujących stworzeń. Większość dużych zwierząt nie żyje bowiem na wolności, w lasach i na sawannach, ale w gospodarstwach przemysłowych. Dla porównania, na Ziemi żyje czterdzieści tysięcy lwów i miliard udomowionych świń oraz półtora miliarda krów.

Jak pisze Yuval Noah Harari we wstępie do „Czystego mięsa”:

Duża część kręgowców zamieszkujących naszą planetę nie żyje na wolności, lecz jest własnością i podlega kontroli jednego zwierzęcia: Homo sapiens. Na fermach przemysłowych te miliardy zwierząt nie są traktowane jak żywe istoty, które czują lęk i ból, ale jak maszyny produkujące mięso, mleko i jaja. Są często wytwarzane masowo w miejscach przypominających fabryki, a same ich ciała kształtowane są zgodnie z potrzebami przemysłu.

Pierwsze książki, które chcemy Wam polecić to przewodniki po szacunku, jakim powinny się darzyć wszystkie istoty. Isaac Bashevis Singer, dosadniej niż Harari, napisał kiedyś, że dla zwierząt ludzie są, jak naziści, a ich życie, to obóz zagłady. Przyznał też, że nie je kurczaków nie dlatego, żeby sam się lepiej poczuć, ale żeby to kurczaki poczuły się lepiej. Tych kurczaków jest dziś siedem miliardów. Czy dieta naprawdę może coś zmienić? Okazuje się że tak. W badaniach z 2019 roku naukowcy z Uniwersytetu w Oxfordzie i Uniwersytetu w Minnesocie dowodzą, że przejście na wegańską dietę tylko podczas dwóch z trzech codziennych posiłków, mogłoby zmniejszyć emisję CO2 aż o 60%! Przeczytajcie ten post i sięgnijcie po książki. Obiecujemy, że pomogą Wam one zmienić to, co naprawdę ma znaczenie.


Jonathan Safran Foer "Zjadanie zwierząt", przełożyła Dominika Dymińska, Krytyka Polityczna,

Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych.” pisał w „Folwarku zwierzęcym” George Orwell. No właśnie, zwłaszcza na naszych talerzach… Jonathan Safran Foer w swojej książce „Zjadanie zwierząt” dobitnie uświadamia nam, jak wybiórczo traktujemy świat zwierząt, wybierając jednostki do kochania - czyli naszych domowych pupili - oraz te do zjadania.

Krowa w Wieprzu, podczas spływu im. Kornela Filipowicza, Szczebrzeszyn 2018

Książka amerykańskiego pisarza od lat jest bestsellerem i wydaje nam się, że to dzięki niej wielu miłośników schabowego przeszło na wegetarianizm. Autor postanowił zbadać zawartość naszych talerzy, żeby znaleźć odpowiedź na pytanie, czym powinien karmić swoje małe dziecko. Poszedł jednak dalej i opowiedział o hodowli przemysłowej zwierząt. Jego dziennikarskie śledztwo zmienia myślenie o żywieniu i uczy odpowiedzialności za nasze codzienne kulinarne wybory. Jonathan Safran Foer pisze wprost, że unosząc widelec do ust, podejmujemy moralną decyzję. W książce znajdziecie wywiady, które autor przeprowadził z pracownikami handlu przemysłowego oraz wstrząsające wyniki badań naukowych. Ta wiedza sprawia, że czytelnik zaczyna podważać swoją obyczajowość i kulturową tożsamość mięsożerców. Tak przynajmniej było w naszym przypadku.

Jeśli ta lektura, która nas przyprawiła o morze łez, nie przekona Was do zmiany sposobu żywienia, to może wielcy pisarze, których na pewno znacie. W końcu jesteście właśnie na książkowym blogu. Franz Kafka oglądając ryby w berlińskim akwarium odnalazł spokój i postanowił przejść na wegetarianizm. Wspomniany Isaac Bashevis Singer też nie jadł mięsa. Przemysłową hodowlę zwierząt porównywał do skrajnego rasizmu, a walkę o prawa zwierząt wpisywał w kontekst walki o sprawiedliwość społeczną. Lew Tołstoj uważał zaś, że istnieją pola bitewne, bo istnieją rzeźnie. I odwrotnie...

Paul Shapiro „Czyste mięso. Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje Twój obiad i cały świat”, przełożyła Natalia Mętrak-Ruda, Wydawnictwo Marginesy

W XXI wieku mamy możliwość naprawienia szkód tą samą technologią, którą doprowadziliśmy część świata do zniszczenia. Być może niedługo nie trzeba będzie zabijać zwierząt, żeby mieć steka. Biznesmeni na całym świecie inwestują w laboratoria biotechnologiczne, w których z komórek hoduje się czyste mięso i skórę. Lekarze, biolodzy i inżynierzy tkankowi prowadzą bardzo zaawansowane badania mające na celu komercjalizację czystego mięsa. Pierwszy hamburger wyprodukowany w ten sposób kosztował 330 tysięcy dolarów. Zasponsorował i zjadł go współzałożyciel Google’a, Sergey Brin.

Sposób już jest, teraz chodzi o to, żeby produkcja była na tyle tania, by zrewolucjonizować rynek. Oby, bo to, co kładziemy na talerz ma ścisły związek z tym, ile gatunków przetrwa. Ciężar produkcji mięsa staje się jeszcze większy, kiedy weżmiemy pod uwagę zmiany klimatyczne. Tylko ograniczając konsumpcję mięsa i mleka możemy zapobiec katastroficznemu ociepleniu. Ludzie jednak nie lubią się ograniczać. Shapiro przekonuje nas jednak i zachęca do racjonalnego podejścia do konsumpcji mięsa. Uświadamia też, jak wiele wody marnuje się podczas „produkcji” przemysłowej.

By spojrzeć na problem z odpowiedniej perspektywy , wyobraźcie sobie, że idziecie w supermarkecie wzdłuż chłodni z drobiem. Obok każdego z kurczaków zwizualizujcie sobie ponad dwa i pół tysiąca półtoralitrowych butelek wody. A potem wyobraźcie sobie, jak jedną po drugiej odkręcacie i wylewacie zawartość do zlewu. Oto, ile wody potrzeba, by doprowadzić kurczaka ze skorupki na sklepową półkę. Innymi słowy, oszczędzicie więcej wody, rezygnując z jednego kurczaka na obiad, niż nie myjąc się przez pół roku. […] A nie chodzi tylko o kury. Coraz trudniej będzie ignorować 190 litrów wody stojących za każdym jajkiem, który wystarczyłyby, żeby wypełnić waszą wannę po brzegi. Albo 3400 litrów potrzebnych do wyprodukowania czterech litrów krowiego mleka. Kupując taką samą ilość mleka sojowego, oszczędzasz 3200 litrów wody.

Karmienie krowy, Himalaje 2020Co ciekawe, produkowanie produktów zwierzęcych oraz mięsa, bez konieczności zabijania zwierząt, przewidział już Winston Churchill (przypominamy, że sławny polityk zdobył też Nobla w dziedzinie literatury za wspomnienia wojenne). W 1931 roku, w eseju „50 Years Hence”, czyli „Za 50 lat” pisał tak:

Uciekniemy od absurdu hodowania całej kury po to tylko, by zjeść pierś lub skrzydło, poprzez rozwijanie tych części oddzielnie.

Zmiana jest nieunikniona, a rolnictwo komórkowe nie jest tylko teorią, a staje się rzeczywistością. Niektórzy noszą już ciepłe płaszcze uszyte z laboratoryjnego pajęczego jedwabiu. W przeciągu kilku lat czyste mięso może stać się dostępne dla konsumentów. Shapiro prowadzi nas przez fascynujący świat wizjonerów, którzy wcielają w życie najbardziej niezwykłe innowacje. Podążając za marzeniami czynią świat lepszym dla swoich dzieci i całego nowego pokolenia.

Konrad Lorenz „Rozmowy ze zwierzętami”, przełożyła Barbara Tarnas, Wydawnictwo W.A.B.

„Żeby móc pisać o zwierzętach, trzeba do tych zwierząt żywić ciepłe i szczere uczucia.” – uważa autor „Rozmów…”. Książka powstała więc z miłości, czułości i ciekawości wobec świata, który nas otacza. Konrad Lorenz był obserwatorem świata zwierząt ze wspaniałym poczuciem humoru, ornitologiem, twórcą nowoczesnej etologii i laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii w 1973 roku, za odkrycia w sferze wzorców zachowań indywidualnych i społecznych.

Wzorców tych szuka wszędzie. Nie potrzebuje pierścienia Salomona, żeby rozmawiać ze zwierzętami. Przygląda się mimice i uczy się rozpoznawania sygnałów. Przypatruje się uważnie swojej kapucynce Glorii, ulubionej kawce Czok i całej kolonii kawek żyjących w Altenbergu oraz gęsi Martinie. Opisuje na przykład love story i odważnego dzikiego gąsiora, który z miłości podążał za swoją gąską krok w krok. Naszą ulubioną historią jest jednak ta, w której wykluwa się gąska Martina.

W takim gęsim jaju muszą dziać się niezwykle ważne rzeczy. Kiedy przykłada się do niego ucho, słychać w środku różne dziwne odgłosy, i naraz całkiem wyraźnie rozlega się ciche, słodkie śpiewne „piip”. Dopiero po godzinie w skorupce jajka pojawia się dziurka, z której wystaje czubek nosa ze sterczącym dziobkiem nowo narodzonego ptaka. […] A zatem moja pierwsza mała gąska przyszła na świat i czekałem, aż pod poduszką elektryczną, która musiała zastąpić grzejący brzuch mamy, nabierze sił na tyle, żeby prosto trzymać głowę, i będzie w stanie samodzielnie postawić pierwsze kroki. Patrzyła na mnie dużym, ciemnym okiem i z przekrzywioną głową. Jednym okiem, ponieważ gęś, jak większość ptaków, kiedy dokładnie chce przyjrzeć się czemuś, patrzy tylko jednym okiem. Gęsie dziecko przypatrywało mi się długo, bardzo długo. Kiedy się poruszyłem i powiedziałem jedno krótkie słowo, napięta atmosfera opadła i malutka gąska pozdrowiła mnie: z wyciągniętą daleko do przodu szyją i wyprostowanym grzbietem bardzo szybkim i wielogłoskowym zawołaniem charakterystycznym dla gęsi, który u piskląt brzmi jak delikatny, żarliwy szept.

Spokojnie możecie czytać sobie tę książkę na dobranoc. Oprócz naukowych opisów Lorenz zadaje dużo pytań o moralność – pytań, które mimo upływu lat wciąż pozostają bez odpowiedzi. Możecie też kupić sobie dwie zięby.